Maj miesiącem kataklizmów krakowskich

Maj – miesiącem kataklizmów krakowskich?

Kraków przez wieki nie omijały nawet tak wielkie kataklizmy jak chociażby trzęsienia ziemi. Tak, tak, dobrze czytacie – w Krakowie zdarzały się w przeszłości trzęsienia ziemi i to nie raz!

Jedno z nich odnotowano w kronikach dnia 5 maja 1200 roku. Wspomniał o nim również nie kto inny jak wybitny kronikarz Jan Długosz:

 

“Trzęsienie (…) jakie nastąpiło piątego maja w południe w Polsce i sąsiednich królestwach i ziemiach, a które się powtórzyło w ciągu następnych dni, zniszczyło wiele wież, domów i warowni. “

 

W tym samym czasie trzęsienie ziemi odnotowano również w rejonie Pienin. Największe trzęsienie ziemi w historii Polski odnotowano co prawda nie w maju, ale na początku czerwca – przy okazji kataklizmów krakowskich warto jednak o nim wspomnieć. W roku 1443, 5 czerwca, pomiędzy godziną 13 a 14 trzęsienie ziemi o magnitudzie około 6 stopni w skali Richtera dało się odczuć w całej środkowej Europie. Epicentrum wstrząsu znajdowało się niedaleko Wrocławia, sam Wrocław został wtedy też dotkliwie zniszczony. W Krakowie zawaliło się wtedy sklepienie gotyckiego kościoła św. Katarzyny. Bezpośrednim świadkiem kataklizmu w Krakowie był Jan Długosz, który opisał swoje wrażenia w następujący sposób:

 

„…wieże i gmachy waliły się na ziemię, rzeki występowały z łożysk, a ludzie nagłym strachem zdjęci, od zmysłów i rozumu odchodzili”.

 

Oprócz trzęsień ziemi w maju dochodziło na przestrzeni wieków również do wielkich pożarów. 8 maja 1306 roku wybuchł wielki pożar koło kościoła Wszystkich Świętych.W jego wyniku zniszczeniu uległy nie tylko pobliskie zabudowania ale również Zamek i Katedra królewska na Wawelu. 26 maja 1405 roku zapłonął ogień koło kościoła św. Piotra na ulicy Grodzkiej. Ogień szybko rozprzestrzenił się na domy przy ulicy Grodzkiej i Kanoniczej oraz kościoły: św. Piotra, św. Marcina, św. Marii Magdaleny, św. Andrzeja i budynek Collegium Juridicum. 18 maja 1528 roku spalił się doszczętnie drewniany klasztor Norbertanek na Zwierzyńcu. Pożar ten zniszczył wiele cennych dokumentów i zapisków klasztornych, prowadzonych przez siostry, w tym dokumenty o bł. Bronisławie. O rozmiarze tego pożaru niech świadczy też fakt, że ogień przedostał się na Kazimierz – spłonął tam wtedy kazimierski ratusz oraz południowa i wschodnia część Kazimierza. 3 maja 1556 roku spłonął szpital św. Jadwigi i kościół św. Agnieszki na Stradomiu. Również w tym przypadku ogień był tak duży, że przedostał się na drugą stronę Wisły do Kazimierza – tam żywioł zniszczył kościół św. Katarzyny i św. Jakuba. 23 maja 1680 roku pożar zniszczył wieżę ratuszową – dokładnie jej hełm, zegar i sklepienie sali na I piętrze. Wieżę odbudowano już 6 lat później – została wtedy dodatkowo podwyższona o część, gdzie dzisiaj możemy podziwiać tarczę zegara. Zawdzięczamy to pracom śląskiego budowniczego – Piotra Bebera. 3 maja 1831 roku piorun uderzył w klasztor Benedyktynów w Tyńcu, który wtedy całkowicie spłonął.  

Także i w innych miesiącach niszczycielski żywioł ognia nie oszczędzał Krakowa – drewniana zabudowa, wąskie uliczki, nie dostosowany sprzęt gaśniczy, prymitywne rozwiązania w budownictwie szczególnie w tzw. wiekach średnich jak np. zastosowanie w budynkach otworów w strzesze przykrywanych klapą zamiast kominów tylko sprzyjały pożarom i utrudniały ich gaszenie. Przypomnijmy w tym miejscu chociażby największy pożar Krakowa w XIX wieku – w lipcu 1850 – kiedy spłonęła znaczna część historycznego centrum miasta a ogień z Dolnych Młynów dotarł aż na Rynek Główny. Kilkakrotnie w XVI wieku płonął też Zamek Królewski na Wawelu. Warto też tutaj wspomnieć, że do połowy XIX wieku mieszkańcy miasta samodzielnie czynnie odpowiadali za gaszenie pożarów. Tzw. Hutman ratuszny sprawował opiekę nad bezpieczeństwem ogniowym miasta. Od końca XVIII wieku funkcję hutmana sprawowali właściciele domów – każdy z nich miał czuwać nad dziesięcioma domostwami. W pierwszej połowie XIX wieku ochrona przeciwpożarowa w Krakowie należała do zadań policji, następnie czynności przeciwpożarowe nadzorowała Rada Miasta. Dopiero od drugiej połowy XIX wieku możemy mówić o początkach organizowania się ochotniczej “straży pożarnej” w Krakowie – ale to już temat na inną historię, nie mniej ciekawy niż dzisiejszy 🙂

 

Póki co pozostaje nam oddać się w opiekę św. Floriana – na zdjęciu wizerunek świętego z Bramy Floriańskiej w Krakowie (fot. Domena Publiczna) – oby takie pożary jak dzisiaj opisane (i trzęsienia ziemi też!) omijały nasze miasto szerokim łukiem.