Ołtarz Wita Stwosza

Ponad 500 lat temu w Krakowie rozpoczęło się przedsięwzięcie, które na zawsze zapisało się w historii naszego miasta a jego efekty możemy do dziś podziwiać w samym jego centrum – 25 maja 1477 roku Wit Stwosz rozpoczął prace nad ołtarzem Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny dla Kościoła Mariackiego.

 

Prace nad ołtarzem trwały 12 lat. To wspaniałe dzieło sztuki o wymiarach 11 x 13 m wykonano z trzech rodzajów drewna: monumentalne figury w części środkowej wyrzeźbiono w drewnie lipowym, konstrukcję z dębu a tło z modrzewia. Ołtarz stwoszowski jest pentaptykiem:  składa się z pięciu skrzydeł: części centralnej z rzeźbionymi figurami, jednej pary ruchomych skrzydeł wewnętrznych i jednej pary nieruchomych skrzydeł zewnętrznych. Rzeźby wykonane zostały z duża dozą realizmu: dramatyczne pozy postaci nadają scenom dynamiki, nie bez znaczenia są też zastosowane charakterystyczne udrapowanie szat. Modelami do wyrzeźbionych postaci byli dla Stwosza współcześni mu krakowianie. Warta podkreślenia jest również dbałość o szczegóły: równie precyzyjnie co wielkie elementy odtworzono również najdrobniejsze detale a całość dopełnia barwna kolorystyka i przedstawiona w scenach skrzydeł ołtarzowych flora i fauna. 

Za wykonanie ołtarza mariackiego Wit Stwosz otrzymał wynagrodzenie w wysokości 2808 florenów. Czy była to duża czy mała kwota za tak znamienite dzieło? Kamienice krakowskie w tamtym czasie kosztowały 200, 400 lub 600 florenów. Dom w Norymberdze po powrocie z Krakowa zakupił Stwosz natomiast za cenę 800 florenów. Wnioski nasuwają się więc same – nie była to z pewnością mała kwota, ale z pewnością zasłużona!

 

Jak doszło do tego, że w ogóle zlecono Witowi Stwoszowi stworzenie ołtarza mariackiego? Otóż kilkanaście lat wcześniej, w roku 1442 runęło sklepienie prezbiterium kościoła mariackiego. Wtedy też zniszczeniu uległ stary XIV wieczny ołtarz główny. Postanowiono więc zlecić wykonanie nowego ołtarza – dzieła godnego tak znamienitego miasta jak Kraków. Kraków łączyły stosunki gospodarcze z Norymbergą – tam też postanowiono znaleźć rzemieślnika, który podjąłby się wykonania tego zadania. I tak odnaleziono Wita Stwosza – młody artysta (w Krakowie rozpoczął pracę mając zaledwie 30 lat!) zapoznał się ze zleceniem i postanowił podjąć się tej pracy. 

Poszczególne sceny ołtarza opierają się nie tylko na Piśmie Świętym ale również na tekstach apokryficznych. Przedstawiają one sceny z życia Marii i odnoszą się do roli Matki Boskiej w dziele zbawienia. W centralnej części ołtarza uwagę przykuwa scena zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny w otoczeniu apostołów. Zgodnie ze złotą legendą św. Jakuba z Voraginy Maryja poprosiła o trzy łaski w momencie jej śmierci: aby w godzinę jej śmierci przybył jej syn – Jezus Chrystus, aby byli przy niej obecni apostołowie i żeby nie ujrzała wówczas szatana. I spełnienie tych łask przedstawia właśnie dzieło Wita Stwosza: Jezus unosi się wraz z Maryją do nieba w scenie wniebowzięcia, wcześniej jest otoczona przez zgromadzonych apostołów. By natomiast nie zobaczyć szatana nie umiera ona jak inni ludzie: Maryja odchodzi z tego świata zapadając w sen…Ołtarz mariacki został ukończony 25 lipca 1489 roku w święto Jakuba Apostoła. Jego uroczyste odsłonięcie i poświęcenie odbyło się natomiast 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia Matki Bożej. Samo święto Wniebowzięcia Matki Bożej w polskiej tradycji obchodzone jest również jako święto Matki Boskiej Zielnej. Tradycja głosi, że apostołowie nie zastali ciała Maryji – została bowiem wniebowzięta – w jego miejsce znaleźli natomiast pachnące kwiaty. Stąd poświęca się w dniu jej święta kwiaty, ziołą i kłosy zbóż – i wierzy się że poświęcone tak oto rośliny mają dobroczynną leczniczą moc. 

Ołtarz Mariacki przyniósł Witowi Stwoszowi uznanie, bogactwo i sławę. W Krakowie był powszechnie szanowany. Zdecydował się jednak po zakończeniu dzieła na powrót do Norymbergi, gdzie zmarł w roku 1533. Okres pobytu w Krakowie i praca nad ołtarzem mariackim zalicza się do szczęśliwszych i spokojniejszych w jego życiu. Jego losy po powrocie do Norymbergii były raczej burzliwe. 

 

Historia Maryi ma w sobie natomiast coś z pięknej baśni – patrząc na dzieło Wita Stwosza w kościele Mariackim widzimy Maryję jako piękną młodą dziewczynę, o delikatnej urodzie, tak kruchą – a jednocześnie tak silną. Kobietę – Matkę, która urodziła, wychowała i poświęciła swoje dziecko – patrzyła na jego cierpienie i przeżywała je razem z nim. Niezależnie od tego, czy wierzymy czy wątpimy – jej historia – prawdziwa czy wymyślona – nieustannie porusza, zapada w pamięć i przetrwa – tak jak przetrwało tyle lat dzieło mistrza Wita Stwosza.