Ślub i wesele Bony Sforzy

18 kwietnia 1518 roku w Krakowie odbył się ślub i koronacja Bony Sforzy, córki księcia Mediolanu Gian Galeazza Sforzy i Izabeli Aragońskiej. Druga żona Zygmunta I Starego poślubiła go w wieku dopiero 24 lat, co w tamtym czasie uchodziło już niemalże za staropanieństwo. Od swojego małżonka była natomiast młodsza o 27 lat. Ich uroczystości weselne zostały szczegółowo opisane przez Justusa Ludwika Decjusza, królewskiego sekretarza, w osobnej łacińskiej publikacji. Dzisiejszym wpisem przybliżę charakter i przebieg tych uroczystości.

 

Uroczystości weselne Bony w Krakowie poprzedził tzw. ślub “per procura” w katedrze Neapolu 6 grudnia 1517 roku – zgodnie z tradycją wcześniej w imieniu przyszłego małżonka zaślubiał księżniczkę jego reprezentant (Zygmunta I Starego reprezentował wtedy kasztelan kaliski Stanisław Ostroróg). Po zakończeniu uroczystości w Neapolu, które trwały jeszcze przez dwa tygodnie, orszak królowej Bony wyruszył do Polski. Po drodze Bona była bardzo uroczyście witana w wielu miastach, m.in. w Grazu i w Wiedniu. W kwietniu 1518 roku włoska księżniczka została powitana najpierw na przedpolach Krakowa, w Morawicy przez królewskich posłów – biskupów Erazma ciołka, Łukasza Górkę oraz kasztelana krakowskiego Krzysztofa Szydłowieckiego. Dnia następnego, na polach przed Łobzowem odbyło się uroczyste osobiste spotkanie przyszłych małżonków – Bona i Zygmunt poznali się stojąc na rozpostartym szkarłatnym suknie. Towarzyszyły temu oczywiście mowy powitalne, których celem było m.in. wychwalanie przyszłej małżonki polskiego władcy. Następnie małżonkowie razem wjeżdżali wraz z królewskim orszakiem do miasta, gdzie przemierzali wśród pięknie udekorowanych z tej okazji kamienic drogę królewską w kierunku Wawelu. Warto tutaj wspomnieć, że Bona jako jedyna przyszła monarchini pojawiła się w Krakowie nie jadąc w karocy, ale jadąc wierzchem na koniu. Włoska księżniczka przywiozła ponadto wraz ze sobą do Krakowa bogatą wyprawę z szat i tkanin na którą składały się m.in. prześcieradła z cienkiego płótna niderlandzkiego, haftowane w różne wzory, sto piętnaście koszul z bogatymi obramowaniami, dwanaście szlafroków, sto dwadzieścia zdobionych chustek, dziewięćdziesiąt sześć czepców,ponad sześćdziesiąt beretów z jedwabiu i aksamitu ze sznurami i ozdobami ze złota i klejnotów, dwadzieścia jeden sukien z atłasu i aksamitów, pokrytych złotymi siatkami i blaszkami, np. w formie dębowych liści. W kronice uroczystości zanotowano że wjazd przyszłej królowej na Wawel odbywał się wieczorem, w pogodny, słoneczny i ciepły dzień. Wcześniejsze zachmurzenie cudownie zniknęło, rozbłysnęło słońce, co uznano oczywiście za dobry znak. Po przybyciu na Wawel księżniczka odpoczywała i przygotowywała się do koronacji i ślubu przez dwa dni. Po koronacji, następnego dnia odbył się bankiet koronacyjny – na którym królowa składała swoje dary. Po bankiecie tradycja nakazywała “pokładziny” – królowa i król zostali odprowadzeni przez niewielkie grono gości do łożnicy. Zgodnie z opisem Justusa Decjusza para królewska zasiadła wtedy po obu stronach łoża w pięknej komnacie – o stropie z rozetami, ozdobiona malowidłami i tkaninami, z szarym, kamiennym pawimentem przykrytym czerwonym suknem. Goście siedzący na ławkach skosztowali słodyczy i wina, zabawili nowożeńców krótką wesołą rozmową, po czym opuścili sypialnię. Dnia następnego nielicznym było dane przybyć do pary królewskiej z osobistymi gratulacjami. Był to też dzień ofiarowania Bonie darów przez Zygmunta: królowa otrzymała wtedy cztery złote łańcuchy, trzy zawieszenia z klejnotami oraz cztery sztuki złotogłowiu.  

Weselu królewskiemu towarzyszyły oczywiście tańce (włoskie, niemieckie, polskie i ruskie), które rozpoczynały się od dnia pokoronacyjnego i odbywały się głównie wieczorami. Prym wiodła przy tym Bona – na Wawelu zachwyciła swoim tańcem nie tylko Zygmunta – dwór polski był oczarowany jej talentem tanecznym, który zaprezentowała też  już wcześniej przed polskim poselstwem w Neapolu. 

 

Sama księżniczka opisywana była jako piękność o złotych włosach, ciemnych oczach i ładnej figurze. Zygmunt Stary otrzymał jej portret w roku 1517 przebywając w Wilnie od Chrysostoma Colonna, nauczyciela Bony i niesłychanie się nim zachwycił. Jego wybranka mogła pochwalić się nie tylko wspaniałym wyglądem – otrzymała wcześniej również gruntowne wykształcenie, dzięki staraniom swojej matki Izabeli Aragońskiej. Bona władała biegle językami obcymi – łaciną i językiem hiszpańskim. Znała geografię, historię, matematykę. Zapoznała się z prawem, teologią i administracją państwową. Jeśli dodamy do tego jej uzdolnienia sportowe i muzyczne – potrafiła grać na instrumentach, pięknie tańczyć, jeździła konno i lubiła polowania – wyłania się obraz kobiety nietuzinkowej i utalentowanej. Nie można jej przy tym było odmówić również ambicji – po przyjeździe do Polski próbowała aktywnie uczestniczyć w polityce kraju. Dała się poznać jako dobra organizatorka i zarządca swoich dóbr ziemskich na Litwie: z jej inicjatywy budowano drogi, mosty, kanały wodne, zamki, szpitale, kościoły. Zakładała ogrody włoskie i krzewiła ogrodnictwo. Do tego nauczyła się również języka polskiego. Urodziła Zygmuntowi Staremu sześcioro dzieci: cztery córki i dwóch synów. Jako ostatnie dziecko powiła przedwcześnie królewicza Olbrachta: królowa podczas polowania w Puszczy Niepołomickiej, będąc już w zaawansowanej ciąży spadła z konia. Dziecko niestety zmarło tuż po porodzie. Sama królowa przeżyła poród, jednak nie mogła już mieć więcej dzieci. Być może losy dynastii Jagiellonów potoczyłyby się w późniejszym czasie inaczej, gdyby królewicz Olbracht przeżył…Niestety nigdy się już tego nie dowiemy.

 

O samej Bonie można powiedzieć jeszcze wiele, była niezwykle barwną postacią, z którą związana jest niejedna ciekawa historia. Zachęcam do śledzenia mojej strony, z pewnością pojawi się w przyszłości jeszcze nie jedna ciekawostka na temat królowej Bony.